środa, 18 lipca 2012

Post 7 "No nie wiem ..."

2 tygodnie później,15 lipca
Nadszedł dzień,w którym miałam iść na trening po dość długiej przerwie.
Trochę się bałam szczerze mówiąc,ale raz kozie śmierć.
Weszłam na halę sportową,gdzie miał odbyć się trening.
Byłam o umówionej godzinie,ale nikogo nie było,ani chłopaków,ani trenera.
Nawet żywej duszy.
No nic,może zaraz przyjdą.
Weszłam ze spokojem do szatni i się przebierałam.
Przez cały czas gdy byłam w szatni słyszałam dziwne szemry i chichy na korytarzu.
Poprawiam jeszcze bluzkę i wyszłam.
Cały hol był poobwieszany serpentynami i balonami.
A na ziemi leżały też serpentyny.
Zaledwie 15 minut temu jeszcze nic nie było tutaj.
Stanęłam przed drzwiami,westchnęłam no i weszłam na halę.
Na hali to już w ogóle...
Ściany były poobwieszane wielkimi kartkami z napisami typu 'Witaj w domu!".
Stałam jak wryta i o mało sie nie popłakałam jak bóbr.
Chłopacy podbiegli do mnie i zrobili masowego przytulasa.
-Magda ! -  krzykną radośnie Lijek
-Z miesiąc może mnie nie widzieliście - odparłam próbując ogarnąć za jednym zamachem wszystkich graczy.
Cieszyłam się,że znowu będę mogła ćwiczyć z chłopakami.
Trening był dzisiaj wyjątkowo krótki.
Trwał około godziny.
Zazwyczaj było 2-3 godziny.
Ledwo weszłam do szatni,a tutaj dzwoni telefon.
-Słucham ?
-Pani Magdalena Dąbczyńska ?
-Przy telefonie,słucham.
-Mam dla Pani przykrą wiadomość...
-Jaką ? - głos mi zadrżał
-Dziś w nocy Pani ojciec miał atak serca ...
"Jeszcze tylko tego brakowało" pomyślałam.
-I co z nim ?
-... Zmarł.
Osunęłam się z płaczem na ziemię.
Nie wiedziałam co zrobić.
Chyba musiałam tak głośno się nad sobą użalać,że chłopacy się zlecieli do szatni.
-Co się stało ?
-Mój...ojc...iec...zm..mm...arł - ledwo co wydukałam poprzez łzy.
***
W tym samym czasie
Z Troyes próbuje dodzwonić się do niej Damien i z drugiego końca Warszawy,Wojtek.
Lecz Magda nie odbiera telefonów od ani jednego ani od drugiego chłopaka.
-Co z nią jest ? Czemu nie odbiera tego telefonu ? - głowił się Wojtek - Pewnie znowu gada z Damienem,znając ją.
Natomiast we Francji ...
-No Magda czemu nie odbierasz ? - Damien chodził po pokoju i ciągle to powtarzał - Na pewno gada ze swoim Wojtusiem.
Jednak to o czym oboje myśleli nie było prawdą.
Prawda była zupełnie inna.
***
Warszawa-hala gdzie odbywał się trening.
-Zawieść Cię do hotelu ? - zapytał Sławek po tym,jak się przebrałam.
-Jakbyś mógł - odparłam cicho biorąc torbę z ciuchami.
Wyszliśmy z hali i skierowaliśmy się w stronę parkingu w okolicy hali.
Wsiadłam do samochodu,a torbę rzuciłam na tylne siedzenie.
Po przeszło 25 minutach byliśmy już pod hotelem.
-Dziękuję - wyszeptałam i poszłam w stronę wejścia hotelu.
Weszła do windy wcisnęłam numer "2" i "poleciałam" do góry.
Będą już przed drzwiami sięgnęłam ręką do torby by znaleźć telefon,gdyż usłyszałam dzwięk sms-a.
Był od Damiena.
"Być może jeszcze dziś będę  w Polsce." -napisał.
***
Troyes - Francja.
Damien zaczął się pakować.
Na zegarku widniała godzina 13:37.
Do pokoju piłkarza weszła jego mama.
-A ty gdzie wyjeżdżasz ? - zapytała .
-Do Polski.A gdzie.Tam część mego serca została.Samotna,w wielkim mieście.
-Tyś się pewnie zakochał w niej.Jak ma na imię ?
-Magdalena.
-To jedź,nie zatrzymuję Cię.
Matka piłkarza wyszła z pokoju.
Damien pakował się jeszcze przez jakieś 10-15 minut.
Po spakowaniu się zszedł na dół z walizką i małą torbą.
Zostawił torby na dole,a poszedł do swojego pokoju po bilet na samolot do Warszawy.
Zszedł na dół z biletem i schował go do torby.
-To ja jadę - powiedział stojąc w drzwiach.
Rodzice przyszli się z nim pożegnać i pojechał.
Z dobrą godzinę zajęło mu dojechanie na lotnisko.
Ostatni raz spojrzał na Francję już z samolotu.
 ***
Warszawa,Polska - godz.18.07
Damien od jakiejś godziny był już w stolicy.
Zaszedł jeszcze do kwiaciarni kupić Magdzie kwiaty.
Po zakupie bukietu róż poszedł do hotelu.
Zajęło mu to z pół godziny.
Stał przed drzwiami i wahał się czy zapukać.
Zapukał lekko do drzwi.
-Proszę - odparła cicho dziewczyna.
Damien bez namysłu wszedł do pokoju Madzi.
-Co ty tutaj robisz - zdziwiłam się.
-Nie dostałaś sms-a ode mnie ? - zapytał.
-No dostałam,ale nie myślałam że na prawdę dzisiaj przyjedziesz...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz