czwartek, 31 maja 2012

Part 2 "Lullaby"

Po dość długim treningu przebrałam się i wyszłam przed halę.
Jak na godzinę 12 było dość zimno.
Podszedł do mnie Piotrek.
-Podwieźć cię ?
-Nie dzięki,wrócę sama.
Wolnym krokiem odeszłam od chłopaka i poszłam przed siebie.
Trochę mi zajęło dojście na nogach do hotelu.
Z dobrą godzinę na pewno.
Umyłam się i zeszłam na obiad.
Na obiad to co zwykle.
Ogórkowa.
Ziemniaki,ze schabowym i surówką.
I do tego czarna woda (czyt.Cola).
Nie mają nic innego?
Ja to bym sobie zjadła pizzę,albo kebaba,albo spaghetti.
To już by było coś.
Ewentualnie frytki.
Nie no dobra idę na miasto.
Łażę po tej Warszawie i łażę,jakby końca nie miała.
W sumie się nie dziwię,jak mieszka tutaj ponad 1,5 miliona osób.
Sklepów jest tu od cholery.
Gdzie nie spojrzysz sklep.
Normanie czułam się jak w Paryżu,na Szanze lize.
Albo Adidas,albo jeszcze jakiś inny sklep,albo to galeria.
Idź pan,to już w Barcelonie nie ma tyle sklepów z tego co pamiętam,no oprócz La Rambli i okolic.
Oczywiście panna sierotka jak to zwykle bywa,musiałam się przewrócić.
Ale tak porządnie się wywaliłam,że aż chyba nogę złamałam.
Jednak się mną chyba zainteresował i zadzwonił po karetkę.
Po wszystkich badaniach w szpitalu.
-Ma Pani złamaną nogę.Zaraz założymy pani gips.Będziesz musiała przeboleć gips przez 2 tygodnie.
Gdy założyli mi gips o kulach wyszłam ze szpitala.
Wyciągnęłam telefon z torebki z zadzwoniłam do Wojtka.
-Cześć.
-No hej.Błąkasz się może w okolicach szpitala ?
-Akurat nie,ale mogę odjechać.
-No to fajno,bo nie chce się gramolić o kulach ze złamaną nogą przez całe miasto.
Nie minęło chyba nawet 10 minut,a Wojtek już był.
-Wsiadaj królewno- powiedział,otwierając okno.
-Ej no !
Wsiadłam do auta i ruszyliśmy.





poniedziałek, 14 maja 2012

Part 1 "Zawsze mogło być gorzej"

Po zjedzonym śniadaniu,poszłam do pokoju.
I zaczęłam szukać walizki.
Chciałam już jechać do chłopaków.
Jak ja nienawidzę pakować walizek -,-
Wolałabym wziąć plecak,ale jadę na kilka dni do stolicy.
Szczerze ? Pakowanie zajęło mi ze 3 godziny.
A to mi sie nie przyda,albo coś jeszcze,i w kółko.
Siostra oczywiście nie chciała,mi jak zwykle pomóc.
Z domu wyjechałam przed 12.00.
Do Warszawy przybyłam o 20.36,dobre siedem godzin jazdy  .
Ledwo weszłam do hotelowego pokoju,spałam już jak borsuk.
Weź jedź ponad 7 godzin i miej tylko postoje na "potrzebę fizjologiczną" .
Musiałam na dodatek wstać o 8 bo o 9.15 był trening chłopaków.
Zgarnęłam się i wylazłam przed hotel.
Miałam adres,ale za cholere nie wiedziałam gdzie to jest .
Pytałam przechodniów,ale albo to byli turyści,albo się śpieszyli i nie mogli powiedzieć.
Łaziłam w te i wefte.
Była już 9 a mnie jeszcze na hali nie ma.
Przy okazji sobie przynajmniej miasto pozwiedzałam.
Sierota oczywiście musiała się przewrócić na prostej drodze,jak to mam w zwyczaju.
I na dodatek kogoś przewróciłam .
-Przepraszam,nie chciałam cię przewrócić - powiedziałam wstając z chodnika.
-Nic się nie stało - odparł chłopak.
Spojrzałam na chłopaka.
Ja albo miałam jakieś schizy,albo muszę zmienić dilera.
Bo widziałam przed sobą Wojtka Szczęsnego .
-Ty nie jesteś w Londynie ?
-No jak wydać nie.Wcześniej wróciłem,bo mam kontuzję.
-Uuu,nie fajnie...
-Dobra,ja się zwijam,bo i tak jestem już nieźle spóźniona na trening.
-A gdzie masz ?
Podałam mu kartkę z adresem.
-To,aż na drugim końcu miasta.
Fajnie wiedzieć.
Poszliśmy na parking,na którym stał jego samochód.
Podróż zajęła nam ok. 20 minut.
-Dzięki - powiedziałam wychodząc z auta.
-Nie ma za co - uśmiechną się po czym odjechał.
Wlazłam na tą halę.
Była ogromna.
Poszłam się przebrać i doczołgałam się na boisko.
-Dzień dobry - powiedziałam po wejściu - i przepraszam za spóźnienie.Pierwszy raz w tych terenach jestem.
-Nic nie szkodzi.I tak trening dobrze się nawet nie zaczął,bo wszyscy jajczeli,ze dopiero będą trenować,jak ty przyjdziesz - odparł trener.
-Teraz to już jesteśmy wszyscy - zaśmiał się Wyszu.
-Tylko,nie mogę za bardzo biegać,bo mnie trochę kostka,boli,bo sierota jak zwykle się wywaliła na drodze .
-Ty moja sieroto - powiedział Sławek,po czym mnie przytulił.
Jakoś dało się biegać z tą kostką,mimo że od czau do czasu mocniej mnie zabolała.