Po dość długim treningu przebrałam się i wyszłam przed halę.
Jak na godzinę 12 było dość zimno.
Podszedł do mnie Piotrek.
-Podwieźć cię ?
-Nie dzięki,wrócę sama.
Wolnym krokiem odeszłam od chłopaka i poszłam przed siebie.
Trochę mi zajęło dojście na nogach do hotelu.
Z dobrą godzinę na pewno.
Umyłam się i zeszłam na obiad.
Na obiad to co zwykle.
Ogórkowa.
Ziemniaki,ze schabowym i surówką.
I do tego czarna woda (czyt.Cola).
Nie mają nic innego?
Ja to bym sobie zjadła pizzę,albo kebaba,albo spaghetti.
To już by było coś.
Ewentualnie frytki.
Nie no dobra idę na miasto.
Łażę po tej Warszawie i łażę,jakby końca nie miała.
W sumie się nie dziwię,jak mieszka tutaj ponad 1,5 miliona osób.
Sklepów jest tu od cholery.
Gdzie nie spojrzysz sklep.
Normanie czułam się jak w Paryżu,na Szanze lize.
Albo Adidas,albo jeszcze jakiś inny sklep,albo to galeria.
Idź pan,to już w Barcelonie nie ma tyle sklepów z tego co pamiętam,no oprócz La Rambli i okolic.
Oczywiście panna sierotka jak to zwykle bywa,musiałam się przewrócić.
Ale tak porządnie się wywaliłam,że aż chyba nogę złamałam.
Jednak się mną chyba zainteresował i zadzwonił po karetkę.
Po wszystkich badaniach w szpitalu.
-Ma Pani złamaną nogę.Zaraz założymy pani gips.Będziesz musiała przeboleć gips przez 2 tygodnie.
Gdy założyli mi gips o kulach wyszłam ze szpitala.
Wyciągnęłam telefon z torebki z zadzwoniłam do Wojtka.
-Cześć.
-No hej.Błąkasz się może w okolicach szpitala ?
-Akurat nie,ale mogę odjechać.
-No to fajno,bo nie chce się gramolić o kulach ze złamaną nogą przez całe miasto.
Nie minęło chyba nawet 10 minut,a Wojtek już był.
-Wsiadaj królewno- powiedział,otwierając okno.
-Ej no !
Wsiadłam do auta i ruszyliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz