Po wejściu do pokoju,glebłam centralnie na środek łóżka.
Postanowiłam zadzwonić do rodziców i powiedzieć im o nodze.
Wybrałam numer taty.
-Halo ?
-Cześć to ja .
-Czemu masz taki smutny głos? Nic ci nie jest ?
-Właściwie... to złamałam nogę.
-Kiedy ?!
-Dzisiaj,jak wracałam z treningu chłopaków.
-Ja kończę,bo spóźnię się do pracy.
-Paaaa.
No to prawdopodobnie zostałam sama.
Tata perfidnie mnie okłamuje.
Bo miał iść do pracy,a przecież on jest nauczycielem.
I poza tym miał dzisiaj lekcje do 12:25.
Nie minęło nawet 5 minut od zakończenia rozmowy,nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę - powiedziałam cicho.
W drzwiach zobaczyłam Michała.
-Cześć - powiedział .
-No hej - odparłam.
Zza pleców wyciągnął bukiet róż.
Podał mi je.
-Śliczne są.Dziękuję.
Usiadł obok mnie na łóżku.
-Jak tam noga ?
-Boli...
-Współczuję.
Gadaliśmy z dobre dwie godziny.
-Ja mykam,paaaa.
-Cześć.
Pomachałam mu na pożegnanie i wyszedł.
Nie minęło nawet pięć minut,ktoś znowu zapukał do drzwi.
Raczej mało prawdopodobne,że Michał mógłby coś zostawić.
-Proszę - powtórzyłam.
To jednak nie był Michał,tylko Piotrek.
-A wy co się dzisiaj tak zleźli ?
-Jak chcesz mogę sobie iść.
Dalej stał w drzwiach.
-Zostań,proszę cię !
Miałam już zejść z łóżka...
Ten do mnie podbiegł i pocałował.
-Piotrek...
-Nie mogłem się powstrzymać.Kocham cię.
Nie wiedziałam co miałam wtedy powiedzieć.
Tylko patrzyłam w jego brązowe oczy.
Nagle oderwałam się od niego.
-Piotrek...nie jestem jeszcze gotowa za związek,dopiero co chłopak ze mną zerwał...
-Rozumiem.
Przytulił mnie i wyszedł.
Stałam w otwartych drzwiach.
Przechodził jakiś straszy mężczyzna.
I cały czas się na mnie gapił.
-Goń się,dziadek.
Po wypowiedzianych słowach zamknęłam drzwi.
Chciałam do domu,do Głogowa.
Tęskniłam za domem mimo wszystko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz