Gips jak inna rzecz dotychczas nie utrudniała mi tak,życia.
Chciałabym już ściągnąć to cholerstwo z nogi,ale nie muszę jeszcze 7 dni nosić.
Zejście na stołówkę było już kompletną klapą.
A o zejściu z łóżka nie wspomnę.
Do tego jeszcze Euro się zaczęło,i trąbią cały czas.
To już na prawdę wkurza ludzi.
Ja chciałam odpocząć w Warszawie,a nie słuchać trąb.
Nie mogłam się doczekać momentu,kiedy znów wyjdę na boisko i zacznę grać.
Najgorsze dla mnie miało jeszcze nadejść ...
Siedziałam na balkonie i oglądałam panoramę miasta.
Wokół,na blokach wisiało wiele flag biało-czerwonych.
W hotelu w,którym akurat przebywałam byli Polacy.
Lecz nagle zadzwonił mój telefon.
Sięgnęłam ręką na stolik,by wziąć telefon.
-Tak ?
- Hej,siostra.Chciałam Ci tylko powiedzieć,ze rodzice są w szpitalu.Mieli wypadek.
-Kiedy ?!
-Dzisiaj rano...
-Jest ktoś z tobą w domu ?
-Ciocia Agnieszka,jest.
-Daj mi ją.
Siostra podała telefon Agnieszce.
-Słucham.
-To ja Magda.Co z rodzicami ?
-Mieli wypadek,jak ci już pewnie mówiła Lena.Ponoć był dość,silmy bo oboje są w śpiączce.
Łzy same leciały mi po policzkach.
-To...ja już...kończę - wydukałam.
-No,papa.
Wyłączyła się.
Przez to nie zauważyłam progu i wywaliłam się.
Nie miałam jak się podeprzeć,bo kule stały na balkonie.
Na szczęście miałam telefon,to zadzwoniłam do Wojtka,żeby mi pomógł.
Lecz nie przyszedł Wojtek,tylko Robert.
-Ty jesteś Magda ?
-No raczej.A widzisz tu kogoś innego oprócz mnie ?
-No nie.
Pomógł mi wstać.
-Potrzebujesz gdzieś iść ?
-Poszłabym do Wojtka,chce z nim pogadać.
-Ok.
Powoli poszliśmy na piętro,na którym byli.
Przez wejściem na ich piętro stali ochroniarze.
-Ona jest ze mną - odparł Robert
Przepuścili nas i skierowaliśmy się do pokoju.
Akurat w pokoju Wojtka był Przemek,Damien i Kuba.
-Wojtek masz gościa !
Pokazałam się w drzwiach.
Damien spojrzał na mnie.
-Wojtek kim ona jest ? - zapytał swoim francuskim akcentem
-To moja koleżanka.
Usiadłam na rogu łóżka.
Szczerze mówiąc,dziwnie się czułam siedząc z piłkarzami w jednym pokoju.
-Magda choć na balkon - powiedział Wojtek.
-Ok
Wziął mnie pod ramie i wyszliśmy.
-O czym chciałaś porozmawiać.
-Szczerze ? Jestem załamana...
-Czemu ?
-Moi rodzice mieli wypadek i są w śpiączce...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz